Właśnie obejrzałem serwis na Polsacie. Jeden z ostatnich newsów był o pomniku w Mińsku Mazowieckim. Zatroskana pani redaktor, wielce zdziwiona była faktem, iż żydowski obelisk w kształcie macewy musi mieć takie samo pozwolenie na posadowienie jak każdy inny pomnik... Pewnie kamień stałby nadal gdyby nie to, że fundatorce groziła grzywna w wysokości 50 000 zł...

Reportaż o obelisku czczącym pamięć Żydów wywiezionych do obozów ma bardzo zgrabne przejście: od obelisku - samowolki budowlanej do... opuszczonego (a właściwie zapuszczonego) żydowskiego cmentarza.

Flaszki po wódce, śmieci, chaszcze i powalone drzewa. Prawdopodobnie od czasów wojny ten kawałek ziemi nie poczuł gospodarkiej ręki.

I tutaj clou: gdzie są te wszystkie gminy wyznaniowe? Gdzie są wszyscy "starsi bracia w wierze" -tubylcze  Geberty, Kadlciki, Smolary i Tencery? Gdzie są przyjezne Weissy i Schudrichy? Gdzie są te wszystkie wielkie "przyjaciele Polski i Polaków"? Gdzie jest Gross?

Dlaczego tak wielu potrafi zadbać o restytucję mienia,o odszkodowania, o zwrot kamienic, a nie potrafi zadbać o cmentarze?

Co to za naród, który nie potrafi zadbać o swoich przodków?  Wszędzie tam gdzie są Polacy: Włochy, Wielka Brytania, Ukraina, Syberia i  Kamczatka, Bałkany etc.  są polskie cmentarze i skromnie (ale zawsze) te cmentarze są zadbane. Zawsze, we Wszystkich Świętych, palą się znicze.

Rokrocznie kwestujemy na uratowanie Powązek i innych nekropolii. Pieniądze z budżetu państwa przeznaczamy na ratowanie nekropolii poza granicami Polski - choćby na Litwie...

Dlaczego żydowskie cmentarze muszą wyglądać jak wysypiska śmieci? Gdzie jest Barbur?