Żyję w miejscu gdzie bogactwo się nie przelewa. Mimo to pierwsze wybuchy petard i sztucznych ogni słyszałem coś koło godziny jedenastej. Apogeum nastało około dwudziestej drugiej i trwało do w pół do drugiej w nocy...

Ile tego musiało być? Ile musiało póść na to kasy?...

Jutro znów będzie trza stanąć w mopsie po kolejne zasiłki... Za coś trza żyć, co nie?...